Powódź medialna
23 Maj 2010 2 komentarzy
Tematem nr 1 ostatniego tygodnia jest niewątpliwie ogromna powódź, która niszczy Polskę. Dla jednych tragedia, dla drugich świetna okazja do zarobku. Stacje telewizyjne prześcigają się w pomysłach na relację z podtopionych miejsc. Liczy się długość kaloszy (Bardzo dziwne “Wiadomości”. Kraśko w wodzie – ZOBACZ) oraz ilość wylanych łez przez tubylców.
Niektóre dziennikarskie hieny aż nadto przejmują się swoją “misją społeczną”. Przykładem jest pewien reporter TVN-u, który swoim zaparkowanym samochodem postanowił przeszkodzić w walce z powodzią - ZOBACZ.
Dziennikarz zachował się najgorzej jak mógł – czyli po frajersku. Zamiast posłuchać przechodnia i przerwać relację, bezsensownie nawijał dalej i momentalnie zepsuł swoją reputację i pozycję u pracodawcy. Czym różni się dobry dziennikarz od złego? Dobry potrafi z podniesionym czołem wyjść z niecodziennej sytuacji. Stare indiańskie przysłowie mówi: “Jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”.



Oj o tym dobrze wiem. Z własnego doświadczenia wiem iż większość mediów robiła relacje dramatyczne, a wszystkie wywiady miały tylko podnieść ten dramatyzm (chyba też TVN prowadził wywiad gdzie jakaś kobieta spokojnie się wypowiadała, a dziennikarz próbował dramatyzować wszystko.). Z resztą będę o tym pisał, tylko się wygrzebię z poniedziałkowego wpisu o fali kulminacyjnej.
Znalazłem ciekawy komentarz na temat tego filmu:
Byłam tam kawałek dalej w tym momencie i widziałam całą stację przed i po reportażu. Na wstępie zaznaczę jednak, że lubię TVN jako stację i będę lubić, ale tym razem zachowali się naprawdę niefajnie.
Koleś na quadzie to młody koleś, który dysponując takim sprzętem zamiast zabawiać się jak inni na wałach przyjechał i pytał jak może pomóc. I z tego co widziałam był w znacznym stopniu potrzebny. Słyszałam nawet że przed przyjazdem wojska wywoził na tym motorku jakieś staruszki.
Problem pojawił się jak przyjechała koparka z piaskiem i chciała nasypać nam ludziom z szeregówek na Ignuta piasku, żebyśmy mogli się bronić bo jeszcze w miarę sucho mieliśmy. Wóz TVN przeszkadzał bo stał zaraz przy tych sztucznych wałach no i koparka nie mogła się do nich zbliżyć, żeby przez nie piasek przesypać. Ten, jak go niektórzy nazywacie "oszołom" wcześniej gadał z kierowcą wozu od dobrych kilkunastu minut, że przeszkadzają i żeby się przestawili. Ale ci z tvn nie chcieli. Więc koleś nie wytrzymał tego chamstwa i wlazł na wizję, pewnie w nadziei, że jak się zrobi afera to te buraki z TVN w końcu się ruszą bo rzeczywiście przeszkadzali. Sprawa skończyła się tak, że po przerwanym materiale do dyskusji włączyło się wojsko i tvn jednak wóz przestawił. Potem ponoć zaprzeczył temu na wizji.
W każdym razie dziękujemy panie "oszołomie". I następnym razem jak zaczniecie oczerniać ludzi to się zastanówcie!
mika_zainteresowana