„Papierowa” dama Ukrainy
27 Maj 2010 Dodaj komentarz
W Polsce od jakiegoś czasu panuje dziwna moda na Julię Tymoszenko. Gdzie się nie obejrzę tam reportaż lub wywiad z byłą panią premier Ukrainy. W tym wychwalaniu wtóruje oczywiście moja ulubiona stacja, czyli TVN. „Żelazna dama Ukrainy”, „Kobieta ze stali”, „Sama przeciw wszystkiemu” – to tylko niektóre pochlebne określenia przypisywane do jej osoby.
„Celem jej życia jest władza” – to zdanie jak ulał pasuje do milionerki z Dniepropetrowska . Wystarczy spojrzeć na jej dotychczasową karierę polityczną, która zaczęła się w legendarnym “pomarańczowej miasteczku”. Krasiński miał rację pisząc, że rewolucja nie zawsze jest dobra. W tym przypadku świetnie się to sprawdziło – rewolucjoniści stali się tacy sami jak ich poprzednicy. Rządy “pomarańczowych” na czele z Julią Tymoszenką i Wiktorem Juszczenko były okresem zamętu, przestoju i niekończących się kłótni. Dawni przyjaciele stali się wrogami. Wydarzenia sprzed 5 lat nieodwracalnie straciły swoją chwałę.
My Polacy, przestańmy w końcu z gloryfikacją zwycięzców dawnej ukraińskiego ruszenia. Oni już mieli swoją szansę. Teraz pałeczkę przejął prorosyjski Wiktor Janukowicz – trudno, tak zdecydowali wyborcy i trzeba się z tym pogodzić. Odwoływania Pani Julii były żałosne. Zajmijmy się własnymi problemami, a Ukrainę i Tymoszenko zostawmy w spokoju. Zaryzykuje stwierdzeniem, że gdyby nie jej atrakcyjny wygląd (ach, ta wspaniała fryzura), to już dawno byśmy o niej zapomnieli.



Najnowsze komentarze