TVP ucisz tych pieprzonych kibiców

Rozpoczął się prawdopodobnie najgorszy mundial w historii. Nie mam tu na myśli poziomu sportowego, bo ten będzie zapewne wysoki, ze względu na świetne warunki do gry (niska temperatura). Chodzi mi o tych popieprzonych afrykańskich kibiców i ich chory doping.

Przykład idioty z trąbką (fot. PAP)

W Europie są śpiewy, wspaniały doping, a tam w tym pieprzonym RPA tylko dmuchanie w trąbkę, nic więcej. Łeb pęka po kilku minutach. Rozumiem zatrąbić od czasu do czasu jakiś motyw, ale nie non stop wycie syren!

Dlatego apeluje: TVP przycisz dźwięk dochodzący z trybun. Technicznie jest chyba możliwe, aby telewizja mogła wyregulować dźwięk i ustawić tak by było przyjemnie dla ucha kibica siedzącego przed telewizorem. Tym bardziej, że transmisje są w HD i DD5.1, ale co z tego jak w każdym z głośników dobiega wycie trąbek i cichutki głos komentatora w głośniku centralnym. Takiej formie kibicowania mówimy NIE!

Powódź medialna

Tematem nr 1 ostatniego tygodnia jest niewątpliwie ogromna powódź, która niszczy Polskę. Dla jednych tragedia, dla drugich świetna okazja do zarobku. Stacje telewizyjne prześcigają się w pomysłach na relację z podtopionych miejsc. Liczy się długość kaloszy (Bardzo dziwne „Wiadomości”. Kraśko w wodzie – ZOBACZ) oraz ilość wylanych łez przez tubylców.

Niektóre dziennikarskie hieny aż nadto przejmują się swoją „misją społeczną”. Przykładem jest pewien reporter TVN-u, który swoim zaparkowanym samochodem postanowił przeszkodzić w walce z powodzią – ZOBACZ.

"Patrzcie! Potrafie robić zdjęcia pod wodą" (fot. BBC)

Dziennikarz zachował się najgorzej jak mógł – czyli po frajersku. Zamiast posłuchać przechodnia i przerwać relację, bezsensownie nawijał dalej i momentalnie zepsuł swoją reputację i pozycję u pracodawcy. Czym różni się dobry dziennikarz od złego? Dobry potrafi z podniesionym czołem wyjść z niecodziennej sytuacji. Stare indiańskie przysłowie mówi: „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”.

Zgrzeszyłem medialnie

Wybacz mi Boże albowiem zgrzeszyłem. Wczoraj zdarzyła się trudna do opisania rzecz. Ledwo przechodzi mi to przez usta i klawiaturę. Obejrzałem na Polsacie „Kevina”. Hańba, hańba, hańba! Z całego serca przepraszam. Dzięki mnie Polsat utwierdził się w przekonaniu, że za rok też warto puścić „home alone”.

A tak całkiem serio to uważam, że dobrze się stało. Dorośli są prawdziwymi egoistami. Co z tego, że co roku jest to samo w TV? A wasze dzieci, które jeszcze nie widziały, kiedy obejrzą ten mądry i rodzinny film? Jeśli nasz naród jest taki super-chrześcijański to może byśmy pośpiewali lub posłuchali cudownych polskich kolęd, zamiast siedzieć przed telewizorkiem, co? Zeszłoroczny koncert kolęd w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka już czeka.

Czasami brzydzę się TV

Są takie osoby w telewizji, którymi się dosłownie brzydzę. Nie chodzi tu o sam wygląd, cóż to nie ich wina jak wyglądają (są wyjątki). O dziwo zazwyczaj są to kobiety. Od razu zaznaczam, że jestem hetero.

Przykładem kobiety, której brzydzę się przez wielkie „B” jest Pani Marzena Rogalska (na powyższym zdjęciu) – jedna z trzech osób przez które nie oglądam programu „Kocham Cię Polsko”.  Pozostałe osoby to Pan Maciej Kurzajewski (strasznie nażelowany, sztuczny facet, który udaje eksperta sportowego) oraz Pani Kasia Zielińska, która również jest strasznie denerwująca, ale ma jedną zaletę –  jest piękną kobietą.

Wracając do Pani Marzeny, nie wiem co ona ma takiego w sobie – czego ja nie dostrzegam – że „biorą”  ją do prawie każdego wartościowego programu. Był kiedyś taki ciekawy teleturniej pt. „Czy jesteś mądrzejszy od 5-klasisty?”.

Prowadził go fajny facet – Robert Korólczyk (na zdjęciu, w środku) – artysta kabaretowy, współtwórca Kabaretu Młodych Panów. Program był ciekawy i zabawny dopóki nie zmieniono prowadzącego. Zgadnijcie dlaczego przestałem oglądać ten teleturniej? Oczywiście, bo przyszła Pani Rogalska. Zachowywała się bardzo poważnie, niczym dama. Nawet do dzieci zwracała się w dziwny  wywyższający się sposób. Natomiast w programie  „Kocham Cię Polsko” zachowuje się ona jak mała dziewczynka – skacze, krzyczy, rzuca się na prowadzącego. Dla mnie żenada. Tym bardziej,  że program raczej o poważnych sprawach… bo o Polsce, naszej historii, a nie o Marzenie Rogalskiej, która chciałaby być gwiazdą wieczoru. Zresztą zupełnie nie odpowiada mi charakter tego programu.

PS A może to ja jestem strasznym sztywniakiem i jako jedyny nie pękam ze śmiechu oglądając powyższy program. – „Doczepił się cham do fajnej babki”. Zawsze na swoje wytłumaczenie mogę powiedzieć, że mam oryginalne zdanie.