Powódź medialna

Tematem nr 1 ostatniego tygodnia jest niewątpliwie ogromna powódź, która niszczy Polskę. Dla jednych tragedia, dla drugich świetna okazja do zarobku. Stacje telewizyjne prześcigają się w pomysłach na relację z podtopionych miejsc. Liczy się długość kaloszy (Bardzo dziwne „Wiadomości”. Kraśko w wodzie – ZOBACZ) oraz ilość wylanych łez przez tubylców.

Niektóre dziennikarskie hieny aż nadto przejmują się swoją „misją społeczną”. Przykładem jest pewien reporter TVN-u, który swoim zaparkowanym samochodem postanowił przeszkodzić w walce z powodzią – ZOBACZ.

"Patrzcie! Potrafie robić zdjęcia pod wodą" (fot. BBC)

Dziennikarz zachował się najgorzej jak mógł – czyli po frajersku. Zamiast posłuchać przechodnia i przerwać relację, bezsensownie nawijał dalej i momentalnie zepsuł swoją reputację i pozycję u pracodawcy. Czym różni się dobry dziennikarz od złego? Dobry potrafi z podniesionym czołem wyjść z niecodziennej sytuacji. Stare indiańskie przysłowie mówi: „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”.

Reklamy

Świat według Gołotów

Andrzej Gołota, znany i lubiany (oraz wyśmiewany) bokser wagi ciężkiej zajął się za promocję Spisu Ludności 2010 u naszego wspaniałego amerykańskiego sojusznika. Nie wiem po co się promuje takie kampanię, no ale dobra. „Endriu” jak zwykle zaprezentował nienaganną dykcję i wzorowy język polski. Za cholerę nie rozumiem co on gada. Niestety nikt nie pomyślał o napisach. Za to w anglojęzycznej wersji spotu zdecydowanie łatwiej zrozumieć to dukanie. O czym to świadczy?


Tak przy okazji, powiem wam, że nienawidzę tych pseudo polaków, którzy bełkoczą z tym okropnym amerykańskim akcentem i przekręcają co drugie słowo. Pieprzona Polonia! Powinno się odbierać prawo wyborcze osobą, które przez 20 lat nie były w Polsce i z jakiejś chorej przyczyny mają decydować, kto będzie u nas rządził.

PS Tak a propos, przez moment myślałem, że oglądam kultowy serial Świat według Bundych. Gołota to wykapany Al! Tylko Kelly tam brakuje.